Torturowani on-line: Torturowanych:
 

JAK ZOSTAŁEM KATEM

To niewiarygodne - wszystko to zaczęło się zupełnie przypadkowo! Po powstaniu Bractwa Rycerskiego „Księstwo Nyskie”, chciałem spełnić swoje dziecięce marzenia i zostać rycerzem. Jednak na szybki strój rycerski, miecz i akcesoria bojowe od razu nie było mnie stać, a gdzie jeszcze umiejętności bojowe? Takich umiejętności nabywa po kilku miesiącach ciężkiej „harówy”, a Bractwo na początku sezonu rycerskiego 2001 roku ma już pierwszy występ! Cóż więc mam począć? Czasu pozostało niewiele – za wszelką cenę pragnę się pokazać, a ja nie mam nic! Pomyślałem tak sobie: „Skoro walczyć nie umiem i nie mam rycerskiego ekwipunku, ale mam mnóstwo czerwonego materiału z nakryć stołowych po towarzyszach, to może na szybko uszyję sobie strój kata i nim zostanę do czasu, dopóki nie dorobię się stroju i wyposażenia rycerskiego. Koledzy byli nawet zachwyceni, że w bractwie będzie kat i nawet namawiali do objęcia tej funkcji - tak też się stało! Sąsiad Ryszard uszył mi czerwony, katowski uniform, a ja wykonałem sobie katowskie akcesoria: replikę ciężkiego topora katowskiego, pniak do ścinania głów, ściętą głową i zakupiłem kosz wiklinowy. „Masz babo kata” - tak powiedziała moja żona, gdy mnie po raz pierwszy zobaczyła w katowskim stroju – ha, ha, ha! Z biegiem czasu, zabawa w kata i wiedza na jego temat na tyle mnie wciągnęła, że zostałem nim do dzisiaj i nie mam zamiaru z niej rezygnować! Tak rozpoczęła się moja przygoda z dzisiejszym, brackim katem. Czyżby po wiekach w Nysie „Kat reaktywacja”?!

O ZABAWIE w KATA

Jak już wspomniałem, na dobre polubiłem zamiłowanie do postaci kata, która stała się dla mnie na progu XXI wieku, nieoczekiwanym zainteresowaniem, pasją, a kolekcjonowanie replik narzędzi tortur, stało się moim dzisiejszym hobby. Do odtwarzania postaci kata, zapragnąłem zdobyć minimalną wiedzę, aby dobrze ją odgrywać i odpowiadać na wciąż zadawane pytania przez dociekliwych reporterów. Zacząłem więc szukać wszędzie źródeł naukowych dotyczących tego tematu. „Literatura katowska” tak mnie wciągnęła w wir wiedzy katowskiej, że na dobre „oszalałem”. Oprócz tematyki katowskiej, sięgnąłem też do takich tematów, które też są powiązane z katem, jak: inkwizycja, herezja i „polowanie na czarownice” – zresztą, „polowania na czarownice”, to po kacie, mój bardzo ulubiony temat. Ponieważ w bibliotekach nie było takich pozycji, które mnie interesują, postanowiłem kupować ciekawe egzemplarze na Allegro. W ten sposób, od 2002 roku, powstała moja mała, prywatna Biblioteczka kata, Mam już sporą kolekcję, która liczy już ponad 100 najciekawszych i poszukiwanych książek, której mógłby mi pozazdrościć niejeden bracki kat i inni? Wiedzę którą zdobyłem, jest jdla mnie wystarczająca, abym mógł z każdym podyskutować na te tematy i po części z Wami się nią podzielić na moich pokazach – zresztą, ona mnie już satysfakcjonuje! Chociaż jestem trochę pozytywnie zakręconym „dziadkiem” (faktycznym też - mam wnuczka Kubusia), ale jako bracki kat bawię się doskonale. Mam nawet urządzony swój pokój w stylu „mini katowni” – moje miejsce pracy, rozmyślań , etc. Postaram się, aby być jednym z najlepszych odtwórców w tym niecodziennym, katowskim fachu w Polsce i nie zawieść oglądającej poczynania kata miejskiej gawiedzi, która jest coraz bardziej wymagająca! Co najważniejsze, nie wstydzę się swojego wieku oraz tego co robię, żeby się przebrać w strój historyczny i pokazać się publicznie. Pragnę i mam taki cel - stworzyć największą w Polsce, prywatną kolekcję najważniejszych narzędzi kar i tortur – co powoli już realizuję!

Trochę szkoda, że tak późno zainteresowałem się ruchem rycerskim i tematem kata. Czesi w rekonstrukcjach historycznych są dla mnie wzorami, bo niezależnie od wykonywanego zawodu, nie wstydzą się przebrać w strój historyczny i pokazać się publicznie - u nich nie ma tego typu zachowań. Zresztą wszyscy ci, co zetknęli się z czeskimi bractwami, to wiedzą najlepiej, jak doskonale się bawią i to w różnym wieku, bez tremy i uprzedzeń – ach ci Husyci! Zresztą, husytami zawsze się interesowałem i być może kiedyś spróbuję wcielić się w postać jakiegoś Husyta - jako odskocznię od krwawych poczynań, chociaż oni lepsi nie byli - znam już teraz podstawę ich zrywu! Próbowałem też okresu napoleońskiego (fotka obok), ale to nie dla mnie! Średniowiecze jest dla mnie bezapelacyjnie najlepsze, gdzie rządzi w nim indywidualność, koloryt, błysk stali, cnota rycerska i wiele innych pozytywnych atutów. To właśnie średniowieczu poświęcam swój wolny czas i warto, a ruch rycerski w Polsce daje mi takie możliwości! Zapewne zadacie mi pytanie, co na to najbliższa rodzinka? Z tym tematem jest różnie, ale wszystko na pozytywnie! Żoneczka z faktem już się pogodziła, ale czasami są małe sprzeczki, bo ostatnio dla niej mało czasu poświęcam - obiecuję, że troszeczkę się poprawię?! Było by o wiele lepiej, gdyby spróbowała się wciągnąć w bracką zabawę i mi towarzyszyć na wyjazdach, ale nie chce. Każdy ma swój wybór i zainteresowania, ale nic na siłę – może kiedyś? Natomiast moje ukochane córki wspierają tatę odważnie i moją inicjatywę katowską w dążeniu do wybranego celu – może kiedyś, jak wrócą z zagranicy i wnusio!

Jako „kat”, pragnę jeszcze mocniej podziałać na polu rekonstrukcji historycznej w Nysie – dopóki mam siły, szlachetne zdrowie i chęci, aby przyciągnąć do miasta liczne rzesze turystów, którzy oczekują większych emocji, adrenaliny, wrażeń, znakomitych wspomnień i pamiątkowych fotek!

kat Jurko z Nysy