Torturowani on-line: Torturowanych:
 

W BIECZU

Odkąd zostałem brackim katem, moim marzeniem było odwiedzenie miasta Biecz, dowiedzieć się czegoś więcej o „Szkole katów” i poszukać swego „katowskiego rodowodu”?! Taka okazja nadarzyła mi się w grudniu 2007 roku, gdy przebywałem w pobliżu Biecza > Muzea tortur. Byłem tam i sprawdziłem naocznie - powiem, że jest to tylko piękna legenda, ale jest mnóstwo faktów, które ją tworzyły. Ja mam swoje wyrobione zdanie na ten temat!

LEGENDY

Aby zdobyć dyplom Mistrza katowskiego, trzeba było uciąć głowę malutkiej mrówce, dużym i ciążkim toporem katowskim, co faktycznie jest nierealne. Ja próbowałem tej sztuczki i trafiłem tylko w czułki;

W Bieczu urzędował kat Jurek, którego nazwisko nie jest znane. Podobno miał pochodzenie arystokratyczne, posiadał wysokie wykształcenie i władał kilkoma jezykami, był autorytetem w sprawach prawniczo-medycznych, lubował się w zbiorowych egzekucjach, a podczas tortur cytował fragmenty książek Homera, Owidiusza i Horacego oraz to, że zamiast kaptura, nosił wschodni zawój;

Źródła podają, że „Biecka Szkoła Katów” jest jedynie XIX wieczną legendą, spisaną przez jakiegoś dziennikarza;

FAKTY

Biecz, podobnie jak biskupia Nysa, posiadał „Prawo miecza” - czyli prawo do skazywania i wykonywania wyroków śmierci, oraz także do posiadania własnego urzędu kata. Biecz taki urząd kata posiadał, który działał od XIV do XVIII wieku. Urząd ten zlikwidowano dopiero w roku 1783, pod zaborem austriackim;

Inne źródła podają, że w okolicach, w owym czasie działało i ukrywało się wielu opryszków. Ze względu na dużą przestępczość na tym terenie, większość

tych opryszków wyłapano i stracono. Źródła podają, że ilość ta wacha się w granicach 116-120 osób i to w samym 1614 roku. Na pewno nie czynił tego sam biecki kat lecz z pomocą katowczyków - na prędce szkolonych oprawców. Stąd może wywodzi się ta legendarna „Biecka Szkoła Katów”, słynna już nie tylko cały region, Polskę, ale nawet na całą Europę i Świat?. Jak podają źródła, kaci z Biecza byli bardzo cenieni, ze względu na swój katowski kunszt i często wypożyczani byli na egzekucje do innych miast, co było zjawiskiem normalnym, gdyż nie każde miasto czy region stać było na utrzymanie kata.

Kat w Bieczu podobno rezydował w jednej z wież okalających miasto, która jeszcze po dziś dzień trwa w resztkach miejskich murów, tuż przy stromej skarpie, jako „Baszta katowska”;

O „Bieckiej szkole katów” można przeczytać w „Historii Polski”, z roku 1740. Istnieje tam zapis: „W tym mieście przedtem wyzwalali się kaci” oraz w angielskiej Encyklopedii „Britanica”, w której istnieje wzmianka o tym, że Bieczu była „Szkoła Katów” w XVII-XVIII wieku;

W miejskim ratuszu - w wieży ratuszowej, przed głównym wejściem jest więzienny loch, tzw. „Turma”, w którym do dzisiaj urzęduje biecki kat – tylko dla turystów, ale tylko w dni robocze!

CIEKAWOSTKI TURYSTYCZNE

W „Turmie”, w głównym pomieszczeniu do przeprowadzania przesłuchań (tzw. Konfessat), umieszczony jest w posadzce właz do lochu (krata), którym wrzucano skazańców. W lochu tym na ścianach znajdują się ślady ich pobytu poprzez wyryte nazwiska, daty, inicjały. Jak nam podaje legenda tej Turmy, duchy pozostawionych na pastwę dożywotniej męki osób, rozpoznają każdego, kto tam będzie w jej pobliżu przebywał i wskażą prawdę o nim, czy nie ma czegoś na sumieniu po rzuceniu monety. Gdy ja rzuciłem monetę – nie przeleciała przez otwory kraty lecz zatrzymała się na kracie. Wypadło mi, że mam coś na sumieniu. No cóż, dziwnym byłoby, aby kat akurat niczego na swoim sumieniu nie miał - ha,ha, ha! Cieszę się bardzo, że Biecz ma taką wspaniałą, słynną legendę, nie tylko na całą Polskę oraz inne ciekawostki o katach, a także słynne, dawne powiedzenie: „Bodajś sądów bieckich nie uszedł”.

PIOSENKA TURYSTYCZNA

Na stronach internetowych znalazłem ciekawy wiersz dotyczący „Szkoły katów” w Bieczu. Napisał go znany polski satyryk, Andrzej Waligórski z kabaretu „Elita”, pt. „Szkoła katów”, który jest piosenką kabaretowo-turystyczną.

OD SIEBIE – DLA BIECZAN

W roku 2007 roku odwiedziłem Biecz, gdzie zwiedziłem Muzeum Ziemi Bieckiej oraz sławną Turmę. Zafascynowany tą Turmą, dostałem wenę twórczą i napisałem 15-zwrotkowy wiersz, zatytułowany „Turma w Bieczu”. Dedykuję go koledze, Darkowi Jurysowi z Biecza oraz mieszkańcom królewskiego miasta Biecz. Myślę, że wiersz Wam się spodoba? Niech także i on rozsławia to historyczne miejsce, a ja w małym stopniu też pragnę się do tego przyczynić! Jak kiedyś ponownie odwiedzę Wasze miasteczko – oczywiście z pełnym ekwipunkiem katowskim, to na pewno publicznie go Wam zadeklamuję, na Waszym miejskim Festynie! Zebrał:

kat, Jurko z Nysy

WIERSZE

Szkoła katów Turma w Bieczu

Źródła:
http://facet.interia.pl/ciekawostki
http://forum.interia.pl/
http://odkrywca.pl
http://piosenka-turystyczna.w.interia.pl
http://pl.wikipedia.org/wiki/Biecz
http://pl.wikipedia.org/wiki/Kat
http://www.auto-uzywane.pl/a>
http://www.biecz.pl/?idet=1&aa=16
http://zamki.res.pl/
http://www.biecz.pl/
http://www.waligorski.art.pl
http://www.wprost.pl/
http://www.wrotamalopolski.pl
http://www.zgapa.pl/