Torturowani on-line: Torturowanych:
 

TURMA w BIECZU

 

Biecz ze szkoły katów słynął,
Strumień „Mistrzów” w świat stąd płynął,
Tego krwawego zawodu
Kat tu szuka rodowodu!

W Turmie bieckiego ratusza
Zręczny kat się to poruszał.
Z łotrami miał do czynienia,
Torturował bez wytchnienia.

Drzwi do Turmy są dębowe,
Okucia mają stalowe,
Przez kowala wykonane
I przez Rajców fundowane!

Tuż za drzwiami, z lewej strony
Stoi „Gąsior” ustawiony.
Jest to miejsce dla kobiety,
Trochę ciasne jest, niestety!

W nim kobieta zamykana,
Gdzie czekała aż do rana.
Rankiem katu się zwierzała,
Więc tu krótko przebywała.

Dalej korytarzem krótkim,
Odrapanym i wąziutkim
Wchodzi się do pomieszczenia,
Gdzie się wszystko w człeku zmienia.

Na sześć łokci grube mury,
Czuć krew ludzką, smród i szczury.
W murze okieneczko z kratą,
Ręcznie kutą, niebogatą.

Ceglano-kamienne ściany,
Widziały nie jedne rany,
Na łotrzykach stosowane,
A przez kata zadawane.

Na ścianach wiszą łańcuchy,
„Dzwonią” nimi tylko duchy,
Ludzi tu maltretowanych,
Nawet niewyspowiadanych.

Wiszą też narzędzia inne,
Kaleczyły ciała winne:
Jarzmo, Kolczasty zajączek,
Miecz katowski, Zgniatacz rączek.

W rogu oparta drabina,
Kat łotrzyka w niej napinał.
Tak podkręcał, aż trzeszczało,
Biedakowi się wrzeszczało!

Posadzka jest tu brukowa,
Pośrodku - krata stalowa.
Pod nią widać właz do lochu,
Stąd dochodzi odgłos szlochów?

Jak ktoś ludziom mocno szkodził,
Z lochu nigdy nie wychodził!
Zjadały go głodne szczury,
To jest prawda - to nie bzdury!

Trzeba o tym miejscu wiedzieć,
Swym znajomym opowiedzieć,
Jak z katem w Bieczu bywało,
Co się tutaj zawżdy działo.

Jest też dla turystów gratka!
Prawdę powie w Turmie „kratka”?!
Jak chcesz sprawdzić swoje grzechy,
Pytaj o nią – będą śmiechy!

Autor: Jerzy Gadawski
Copyright©2007 by Jerzy Gadawski
PRAWA AUTORSKIE ZASTRZEŻONE

Wiersz ten dedykuję mojemu koledze, Darkowi Jurysowi z Biecza i wszystkim mieszkańcom królewskiego miasta Biecz.

wróć