Torturowani on-line: Torturowanych:
 

ENTLICZEK, PENTLICZEK

O dawnej wyliczance inkwizytora Jana Kapistrano

Na pewno każdy z Was zna z dzieciństwa podwórkową zabawę-wyliczankę, „Entliczek, pentliczek, czerwony guziczek, na kogo wypadnie, na tego bęc”. Nie mylcie ją z utworami Jana Brzechwy i z piosenką B. Łazuki, to nie ten fakt i sens! Owa wyliczanka, przekazywana była przez pokolenia z ust do ust do dzisiaj, to aż 557 lat! Z biegiem czasu, straciła swą dawną treść, znaczenie, moc i zrozumienie. W owych czasach naprawdę powiewała grozą! Żeby zrozumieć genezę i znaczenie słów tej wyliczanki, musimy cofnąć się do XV wieku i odwiedzić Śląsk w czasach „Inkwizycji”, a dokładniej Wrocław, gdzie zaczyna się początek…

OPIS

Prześladowania i pogromy Żydów znane były w całej Europie, a na Śląsku zdarzały się dość często. Szczyt takich wydarzeń przypada na rok 1453, a akcję zaplanowały w majestacie prawa i religii, władze miejskie, kościelne i państwowe. Dokładnie 13 lutego 1453 roku, na zaproszenie biskupa wrocławskiego-księcia nyskiego, Piotra II Nowaka (1477-1456), przybył do Wrocławia, wyposażony w szerokie pełnomocnictwa papieskie na Europę środkową - Inkwizytor, biskup (franciszkanin) – 67 letni Włoch, Giovanni da Capestrano, znany jako Jan Kapistran (1386-1453), zwanym też jako „Bicz na Hebrajczyków”, bowiem zwalczał on wszelką herezję, karał i nawracał opornych. Po przybyciu do Wrocławia, od razu zaczął działać, wygłaszając codzienne kazania mieszkańcom Wrocławia, a w nich podsycał ich przeciwko miejscowemu zbytkowi zdrożnym obyczajom, zepsuciu społecznym i moralnym, w tym nawet duchownych, gromił Husytów, Turków i oczywiście Żydów. Nienawiść ludu podsycana kazaniami wśród mieszkańców wzrastała i budziła lęk i obawy. Jak to w dawnych opisach i relacjach, trochę wszystko jest ubarwione, po części być może i zmyślone, aby dodać trochę powagi sytuacji. Prawdopodobnie wszystko zaczęło się maju roku pańskiego A.D. 1453, od procesji Bożego Ciała, która szła przez wrocławskie ulice. Według postanowień synodu wrocławskiego z 1267 roku, procesje takie, które szły przez dzielnicę żydowską, Żydzi mieli opuścić swoje domostwa, aby nie przyglądać się takiej procesji, mieli oni także obowiązkowo pozostawać w ukryciu, a w swoich domostwach mieli pozamykać okna i drzwi. Jednak z życia wiadomo, to co zakazane jest łamane. Żydzi postanowili z ukrycia obserwować, jak dziwnie ludzie klękają przed dziwnym przedmiotem (monstrancją). Zdziwieni takim faktem, postanowili wykraść przedziwne cudo tam się znajdujące „opłatek-hostia”, wykonany przez ludzi, który ma niezwykłą moc, w którym znajduje się ich Bóg, do zbadania. Jest kilka wersji tych opisów, ale wyjaśnię wkrótce całe sedno tych opisanych faktów, które były powodem wrocławskich pogromów żydowskich przez Kapistrana – dokładniej opisane jest w książce „Życie codzienne na Śląsku w wiekach średnich”. Żydzi zaproponowali „Judaszowi” kościoła katolickiego, wykraść hostię (oczywiście za pieniądze) i przynieść im opłatek do zbadania. Żydzi w ukryciu mieli przeprowadzać eksperyment z tą hostią, poprzez bicie i nakłuwanie jej nożami, z której to polała się krew, plamiąc nakryty suknem stół. Według relacji, jeden z chrześcijańskich świadków, zajrzał do tajnego miejsca żydowskich eksperymentów i powiadomił o tym fakcie rajców miejskich, którzy przystąpili do działania, pojmując żydowskich zbrodniarzy, którzy dopuścili się świętokradztwa, a później pojmano także wszystkich wrocławskich Żydów. Jan Kapistrano z biskupem wrocławskim Janem Nowakiem i innym kanonikiem wrocławskim przystąpili – jako komisja inkwizycyjna, do badania tej zbrodni przeciwko kościołowi katolickiemu. Przesłuchano chrześcijańskiego „Judasza” i wielu Żydów, którzy uczestniczyli w tym zbrodniczym precedensie, w tym także oskarżono chorego i niebędącego z racji choroby na miejscu, rabina Isaaka. W wyniku dalszych przesłuchań (tutaj źródła podają, że nie stosowano tortur – co jest mało prawdopodobne), mnożyły się kolejne nazwiska sprawców żydowskiej herezji, która swym zasięgiem miała ogarnąć cały Śląsk, gdyż wg przesłuchiwanych świadków, hostia w kruszynach miała być rozsyłana do miast śląskich, w których zamieszkiwali Żydzi, takich jak Świdnica, Legnica, Głogów, Strzegom, Jawor. W wyniku tych zdarzeń, podburzony lud chrześcijański Śląska rabował, niszczył i palił dobytek żydowski w tychże miastach (według prawa inkwizycji cały dobytek był konfiskowany – w początkach inkwizycji palono i burzono domostwa, równano je z ziemią, w późniejszym okresie przechodził w ręce inkwizytora, który dzielił się nim m.in.: z papiestwem, miejscowym biskupem i po części z pisarzami, sędziami, no i oczywiście katem). Parę dni potem, na placu Solnym we Wrocławiu został urządzony publiczny, wyskoki trybunał inkwizycyjny do sądzenia winnych. W wyniku jego decyzji, nastąpiła masakra owych Żydów (domniemanych przestępców), którzy żywcem przez czterech katów, na oczach ludności wrocławian, zostali poddani okrutnym torturom. Kaci gorącymi szczypcami szarpali i wyrywali ciało po kawałku, a następnie odarte je poćwiartowali na cztery części i wywiesili je poza miastem, na rozstajach dróg (zgodnie z obowiązującym obyczajem i prawem, jako przestrogę i groźbę dla innych złorzeczących – Żydów i chrześcian). Po tym sądzie nastąpił dalszy akt sprawiedliwości przeciwko Żydom, zmuszając ich do chrztu (zgodziło się tylko 20 młodzieńców żydowskich), a resztą spalono na stosach. W innych miastach śląskich czyniono w ten sam sposób, na podstawie wydanych przez Jana Kapistrana dekretów, które nakazywały: poddawanie Żydów próbom wyboru pomiędzy wodą a ogniem (misy chrzcielnej lub stosem), zakaz zgromadzeń Żydów, w grupy liczące nie więcej jak 6 osób. W 1467 roku biskup wrocławski nakazał uwięzić wszystkich Żydów w Nysie, nakładając na nich wielkie opłaty oraz opuszczenie miasta. Na zaproszenie kardynała Zbigniewa Oleśnickiego, Jan Kapistrano uroczyście żegnany, opuszcza Wrocław i udaje się do Krakowa, gdzie wygłasza po łacinie i tłumaczone na polski, płomienne kazania do zgromadzonego ludu Krakowa. Nawet w lutym 1454 roku ów inkwizytor udziela ślubu królowi Kazimierzowi z Elżbietą Habsburżanką.

Pobożny Jan Kapistran na Śląsku i w Polsce zasłynął się w pamięci ludzi, jako człowiek pozytywny i negatywny.
- Pozytywny – natchniony kaznodzieja, surowy moralizator w walce o wiarę kościoła, założyciel wielu klasztorów;
- Negatywny – inkwizytor, człowiek surowy, przez którego wielu ludzi zostało pozbawionych życia;
Ktokolwiek znalazł się przed stołem trybunału inkwizycyjnego, zasłanym czerwonym suknem, za którym zasiadał m.in. Inkwizytor Jan Kapistrano, ten musiał liczyć się ze swoim losem, który zależał tylko od wskazania przez niego palcem. Na kogo wskazał, tego los był już przesądzony (owe i dzisiejsze „bęc”) – szedł na stos lub na męki do kata!

Otóż pierwotne słowa tej wyliczanki brzmiały tak:

Entliczek, pentliczek,
czerwony stoliczek,
Pana,
Jana Kapistrana,
na kogo wypadnie,
temu ręka odpadnie.

Prawda, że słowa te powiewały grozą?! Dawny Inkwizytor Jan Kapistrano jest dzisiaj patronem prawników i świętym Kościoła Katolickiego, a nawet ma swoją figurką zamieszczoną na Katedrze wiedeńskiej, ale to już inny i bardzo ciekawy temat - Inkwizycja. Zebrał: kat Jurko z Nysy

Żródła:
Życie codzienne na Śląsku w wiekach średnich – Ryszard Kiersnowski, PIW, Warszawa 1977, (str. 156-162)
http://pl.wikipedia.org/wiki/Piotr_II_Nowak
http://pl.wikipedia.org/wiki/Jan_Kapistran
http://www.anikino.pl/
http://www.opoka.org.pl/
http://www.izrael.badacz.org/